Strona 3 z 3

PostWysłany: Nie Mar 20, 2005 4:12 pm
przez Piotr Czyz
No, jeśli takie figurki rozdajesz, to jak pisał Maciej, czas konczyc...

Dzis pytanie :D, czym wygładzasz fałdy? Jakiś tajny materiał czy wełna stalowa? I pytanie dodatkowe: w jakis sposób robisz takie piękne fałdy. Czy:
a) w bloku miliputa wygniatasz
b) robisz plachetkę cienkiego miliputa i to naciągasz na szkielet?

Pełen uznania dla fałd i tego helikoptera

PostWysłany: Nie Mar 20, 2005 8:14 pm
przez klejac
Dzięki Ci Mistrzu Pabelo za te kilka zdań niszczących zawiść i zazdrość. Powinny zostać wydrukowane i pojawić się w logo forum. Oczywiście jest to tylko moje subiektywne zdanie, starego wiekiem,młodego starzem lepiacza.
Dzięki także za tę deklarację pomocy. Nie wiem tylko czy wiesz co robisz. Jak potrafią młodzi adepci zamęczać, może powiedzieć ci kolega Nadredaktor Koncerz, którego wyzyskuje jak tylko potrafię.
Co do Twoich figurek mam tylko jedno pytanie: Ile lat dochodziłeś do takich efektów.?
Pytam bo nie wiem czy dożyję :lol: 3
Pozdro
Jacek

PostWysłany: Nie Mar 20, 2005 11:42 pm
przez Pabelo40
Generalnie robienie fałd wygląda tak: najpierw sylwetka z patyków oblepiona poxiliną, następnie rysuję ołówkiem jak teoretycznie chcę żeby się ułożyły, następnie nakładam milliputa i od razu krztałtuję główne fałdy, jak stwardnieje wałkuję milliputa w krztałcie cygara(taka długa glista) przylepiam w żądane miejsce i szpatułką "zjeżdżam krawędzie" żeby utworzyło całość z resztą ale było wypukłe. Zauważ że ubranie fałduje na zewnątrz i nie jest możliwe żeby wpiło się w ciało (to ważne)
Poleruję po prostu papierem ściernym. 220 później 600 ale koniecznie na materiale bo musi napiąć się na palcu. Inaczej będziesz zdzierał niepożądane miejsca. 600 na materiale nie ma więc trzeba potargać na malutkie kawałki. Papier ma przewagę nad wełną ponieważ oprucz polerowania tworzy "taflę" a wełna wypoleruje ale będą nierówności.

Dzięki Jacek
Jeżeli moja pomoc mogłaby chociaż jednego odciągnąć od narkotyków albo czapki kominiarki to nie będę żałował czasu.
Ta figurka jest trzecią którą zrobiłem od podstaw. W sumie było ich może siedem. Dużo natomiast wcześniej przerabiałem, zmieniałem sylwetki itp.
Pamiętaj że apetyt rośnie w marę jedzenia i zawsze będziesz chciał lepiej. Najpierw zadbasz o anatomię i szczegóły a później to będzie za mało i będziesz szukał ekspresji a to jest najważniejsze w figurce. U mnie namiastka ekspresji pokazała się dopiero w Tuscanie.
Jeżeli mogę zaproponować to weź gotową figurkę (ale ekspresyjną) i zrób taką samą. Możesz w innej skali. To jest najlepsza nauka. Jak zrobisz takich kilka to nabierzesz pozytywnych manier a później samo poleci.
Popatrz na figurki Billa Horana u niego one żyją a w sumie mało szczegółów. Jak patrzę na te to mam dreszcze.
http://www.metalsofhonour.com/index.php ... y=65&hit=1
Powodzenia
P

PostWysłany: Pon Mar 21, 2005 7:57 am
przez Koncerz
A ja bym prosił uprzejnie o przepis na lepienie dłoni i twarzy, najlepiej oczywiscie jak będziesz coś rzeźbił, czyli -przy okazji.Czy robisz paluch po paluchu czy jak ?

PostWysłany: Wto Mar 22, 2005 12:23 pm
przez Wiesław Średnicki
Pochwalić "MUSZĘ INACZEJ SIĘ UDUSZĘ" szczęka by mi opadła gdyby nie to iż dawno ją sobie podwiązałem bandażem. Uważam iż ta druga figurka jest DOSKONALSZA ale to co Ty zrobiłeś z kropierzem to już mistrzostwo!!!
Podsumowując w wyniku tego co zobaczyłem robię się coraz mniejszy (co nie oznacza iż zniknę z forum całkowicie).
Możesz liczyć na mały ołtarzyk z kadzidłem u mnie w domu.
Pozdrawiam OJCA REDAKTORA :mrgreen: :mrgreen: .

PostWysłany: Wto Mar 22, 2005 1:11 pm
przez viltianus
No tak. Jak na to patrzę, to... to jest właśnie to, co chciałabym robić, a NIE UMIEM. Więc zazdrość mnie niniejszym zżera i podziw, i szacunek.
Teraz będę siedzieć i się na delfina gapić jak sroka w gnat, a powinnam ciężko pracować. Ech.